W umowie między przedsiębiorcami można ograniczyć odpowiedzialność odszkodowawczą, a w dużej części nawet ją wyłączyć. Najczęściej robi się to przez limit kwotowy, wyłączenie utraconych korzyści i zawężenie rodzajów szkód, za które strona odpowiada. Podstawową granicę wyznacza art. 473 § 2 Kodeksu cywilnego: nie można skutecznie wyłączyć odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną umyślnie. Poniżej opisujemy, jak takie klauzule działają, gdzie kryją się pułapki i na co zwrócić uwagę, zanim podpiszesz umowę z dostawcą, wykonawcą lub firmą IT.
Skąd bierze się swoboda ograniczania odpowiedzialności
Punktem wyjścia jest art. 353¹ k.c.: strony mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Bez odmiennych postanowień dłużnik odpowiada na zasadach art. 471 k.c., czyli za szkodę wynikłą z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że wynika ono z okoliczności, za które nie odpowiada. Zakres odszkodowania określa art. 361 § 2 k.c.: obejmuje straty oraz korzyści, które poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Przepis sam zastrzega, że obowiązuje on „w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy”. To właśnie ta furtka pozwala stronom zawęzić odszkodowanie.
Swoboda działa w obie strony. Zgodnie z art. 473 § 1 k.c. dłużnik może przez umowę przyjąć odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania z powodu oznaczonych okoliczności, za które na mocy ustawy odpowiedzialności nie ponosi. Klient może więc wynegocjować także odpowiedzialność szerszą niż ustawowa, pod warunkiem że wskaże konkretne okoliczności.
Granica: szkoda wyrządzona umyślnie
Art. 473 § 2 k.c. stanowi: „Nieważne jest zastrzeżenie, iż dłużnik nie będzie odpowiedzialny za szkodę, którą może wyrządzić wierzycielowi umyślnie”. Klauzula „dostawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności z jakiegokolwiek tytułu” nie ochroni więc dostawcy, który celowo nie wykonał umowy. W praktyce zwykle nie upada wtedy cała klauzula, tylko jej część sprzeczna z ustawą, ale trudno przewidzieć, jak sąd odczyta zbyt szeroko napisane postanowienie.
Przepis mówi tylko o umyślności. Przeważa pogląd, że można ograniczyć odpowiedzialność za rażące niedbalstwo, które pozostaje postacią winy nieumyślnej, choć część doktryny, powołując się na zasadę zrównania rażącego niedbalstwa z winą umyślną (culpa lata dolo aequiparatur), ma co do tego wątpliwości. Wyjęcie rażącego niedbalstwa spod limitu jest bardzo częste w praktyce, ale jest decyzją negocjacyjną, a nie wyraźnym wymogiem ustawy. Klient, który tego chce, musi to zapisać.
Typowe konstrukcje: limit, utracone korzyści, szkody pośrednie
Limit kwotowy to najczęstsze rozwiązanie. Odpowiedzialność ogranicza się do wartości umowy, do wynagrodzenia zapłaconego w ostatnich dwunastu miesiącach albo do stałej kwoty. Przykład: dostawca oprogramowania w modelu SaaS pobiera 120 000 zł rocznie i proponuje limit równy opłatom z ostatnich trzech miesięcy, czyli 30 000 zł. Jeżeli awaria z jego winy zatrzyma sprzedaż internetową klienta na tydzień, strata klienta może być wielokrotnie wyższa niż limit. Dla klienta rozsądny kierunek negocjacji to limit roczny albo wyższy, odrębny limit dla naruszeń dotyczących danych i poufności.
Przy limicie liczy się też konstrukcja, nie tylko kwota. Limit może dotyczyć jednego zdarzenia albo wszystkich roszczeń łącznie przez cały okres umowy. W umowie wieloletniej limit łączny równy rocznemu wynagrodzeniu może zostać wyczerpany już przy pierwszym poważnym incydencie, a każda kolejna szkoda zostaje wtedy po stronie klienta. Warto też ustalić, czy limit liczy się od wynagrodzenia netto czy brutto, zapłaconego czy należnego, i z jakiego okresu. Przykład z budowy: wykonawca instalacji elektrycznej za 250 000 zł proponuje limit równy 10% wynagrodzenia. Jeżeli wadliwe wykonanie spowoduje pożar i zniszczenie mienia inwestora, 25 000 zł nie pokryje nawet części szkody. W takiej sytuacji rozsądniej jest powiązać limit z sumą ubezpieczenia OC wykonawcy i wymagać polisy przez cały okres realizacji.
Wyłączenie utraconych korzyści (lucrum cessans) oznacza, że poszkodowany dostaje zwrot rzeczywistych strat, ale nie zysku, który by osiągnął. Dla dostawcy maszyny produkcyjnej to ogromna ochrona, bo przestój linii u klienta to zwykle właśnie utracony zysk. Dla klienta takie wyłączenie może oznaczać, że najbardziej dotkliwa część szkody nie zostanie pokryta.
Szkody pośrednie to pojęcie zaczerpnięte z umów anglosaskich (indirect lub consequential damages). Polski Kodeks cywilny go nie definiuje: posługuje się kategoriami strat i utraconych korzyści oraz normalnych następstw zdarzenia (art. 361 k.c.). Wyłączenie „szkód pośrednich” bez definicji to prosta droga do sporu o to, co się pod nim kryje. Jeżeli strony chcą je wyłączyć, powinny w umowie wymienić, o jakie szkody chodzi, na przykład utratę danych, kary zapłacone kontrahentom czy koszty przestoju.
Terminy na zgłoszenie roszczeń a przedawnienie
Wiele wzorów umów zawiera zapis, że roszczenia „przedawniają się po sześciu miesiącach”. Takie postanowienie nie działa: zgodnie z art. 119 k.c. terminy przedawnienia nie mogą być skracane ani przedłużane przez czynność prawną. Jeżeli celem jest szybkie wyjaśnienie sprawy, lepiej wprowadzić obowiązek zawiadomienia o naruszeniu w określonym terminie i procedurę reklamacyjną, a skutki ich niedochowania sformułować ostrożnie, bo zbyt daleko idące sankcje mogą zostać podważone.
Czy limit odpowiedzialności obejmuje kary umowne?
Ustawa tego nie rozstrzyga, więc wszystko zależy od brzmienia umowy i jej wykładni. Jeżeli umowa tego nie przesądza, spór o to, czy kary liczą się do limitu, jest bardzo prawdopodobny. Najlepiej wprost zapisać, czy łączna kwota kar wlicza się do ogólnego limitu, czy ma własny pułap.
Trzeba też pamiętać o art. 484 § 1 k.c.: odszkodowania przewyższającego karę umowną można żądać tylko wtedy, gdy strony tak postanowiły. Zamawiający często zastrzega sobie to prawo, a dostawca nie zauważa, że w efekcie płaci karę i dodatkowo odpowiada za szkodę ponad karę, przy czym ta nadwyżka może nie mieścić się w żadnym limicie. Więcej o samych karach piszemy w artykule o miarkowaniu kary umownej.
Rękojmia między przedsiębiorcami
Odrębnym reżimem jest rękojmia za wady przy sprzedaży. Art. 558 § 1 k.c. pozwala stronom odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć, a tylko gdy kupującym jest konsument, ograniczenie lub wyłączenie jest dopuszczalne wyłącznie w przypadkach określonych w przepisach szczególnych. Według art. 558 § 2 k.c. wyłączenie lub ograniczenie jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca podstępnie zataił wadę. Kupujący przedsiębiorca powinien też pamiętać o art. 563 § 1 k.c.: traci uprawnienia z rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie. Przy zakupie partii towaru z wyłączoną rękojmią i bez gwarancji ochrona kupującego na wypadek wad jest mocno ograniczona. Te same zasady stosuje się odpowiednio do umowy dostawy.
Asymetria, wzorcowe zapisy i checklista
Sam limit nie jest problemem. Problemem jest limit, który chroni tylko jedną stronę. Częsty układ wygląda tak: odpowiedzialność wykonawcy jest ograniczona do wynagrodzenia, a odpowiedzialność zamawiającego, na przykład za szkody związane z udostępnionymi materiałami, pozostaje nieograniczona. Przy przeglądzie warto też sprawdzić, jak limit współgra z innymi klauzulami opisanymi w tekście o ryzykownych klauzulach w umowach B2B.
Dobrze napisana klauzula odpowiedzialności zwykle zawiera kilka elementów. Określa, której strony dotyczy, najlepiej obu. Wskazuje limit i sposób jego obliczenia, na przykład łączne wynagrodzenie netto zapłacone w okresie dwunastu miesięcy przed zdarzeniem. Wymienia wyłączone kategorie szkód z definicją zamiast ogólnego hasła. Wskazuje wyjątki, do których limit nie ma zastosowania: szkodę wyrządzoną umyślnie, a jeżeli tak strony ustalą, także rażące niedbalstwo, naruszenie poufności lub praw własności intelektualnej. Rozstrzyga też relację limitu do kar umownych.
- Czy limit obowiązuje obie strony, czy tylko jedną?
- Czy kwota limitu jest adekwatna do realnej, możliwej szkody?
- Czy wyłączono utracone korzyści i czy da się to zaakceptować biznesowo?
- Czy „szkody pośrednie” mają w umowie definicję?
- Czy wyjątki od limitu obejmują co najmniej winę umyślną?
- Czy umowa nie próbuje skrócić terminu przedawnienia?
- Czy wiadomo, czy kary umowne liczą się do limitu?
- Czy przy sprzedaży wyłączono rękojmię i czy w zamian jest gwarancja?
VAI Legal ocenia ryzyko każdej klauzuli, w tym nieograniczonej lub jednostronnej odpowiedzialności, wyłączeń sprzecznych z art. 473 § 2 k.c. i zapisów o skróceniu przedawnienia, wskazuje brakujące postanowienia z podstawą prawną i proponuje nowe brzmienie, eksportowane do Worda w trybie śledzenia zmian. Decyzja, jaki poziom ryzyka przyjąć, pozostaje po stronie osoby odpowiedzialnej za umowę.
